Aktualności
Galeria
Pieśni pielgrzymkowe

ABC pielgrzyma
Regulamin pielgrzymki
Plan pielgrzymki
Wyślij intencję

Parafie, które odwiedzamy
Wspomnienia, Świadectwa
Historia pielgrzymki
Bachledówka

Forum dyskusyjne
Kontakt


Login
Hasło
Zaloguj mnie automatycznie
 Wspomnienia, Świadectwa

Wspomnienia i refleksje z I Pielgrzymki Góralskiej


"Wpatrując się w podobiznę naszej Matki, przypominają się mi dni spędzone na pielgrzymce. Po jej zakończeniu, rozmawiając o niej z bliskimi, miałam szereg wrażeń, wszystko przeżywałam na gorąco.

       Teraz z perspektywy czasu, mogę jeszcze raz przemyśleć całe pielgrzymowanie i dochodzę do wniosku, że dni które spędziłam na pielgrzymce należą do najpiękniejszych w moim życiu i głęboko utkwiły mi one w pamięci, być może ze względu na poniesiony trud, a także atmosferę pełną życzliwości. Moim zdaniem w tej małej grupie nikt nie czuł się samotny. Otaczali nas bowiem ludzie życzliwi. Sam fakt, że udzielano nam pomocy w czasie tej długiej wędrówki, zmienił mój pogląd na życie, tzn. uwierzyłam, że są jeszcze ludzie gotowi pomagać innym bezinteresownie. Uczestnicząc po raz pierwszy w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, byłam mile zaskoczona, ponieważ panował tam nastrój modlitwy, a zarazem wszyscy byli uśmiechnięci i weseli, zgodnie śpiewaliśmy, żartowaliśmy, a także potrafiliśmy skupić się na modlitwie, na nowennie i na konferencjach. Nie czuliśmy się skrępowani, mówiliśmy to co myśleliśmy. Nie wstydziliśmy się swych uczuć. Przez sam fakt, że zwracaliśmy się do siebie: «siostro», «bracie», staliśmy się bliższymi sobie. Oczekuję następnej pielgrzymki, aby znów przeżywać niezapomniane chwile."

(Wspomnienia Basi z Czarnego Dunajca)

 


         "Brat pyta się o wrażenia z pielgrzymki. Otóż Pielgrzymka bardzo mi się podobała. (...) Myślami już jestem przy następnej pielgrzymce. A jak będzie to na pewno pójdę, bo muszę iść - czuję to, że iść muszę. Chcę się o wiele więcej nauczyć niż umiem. Ale wracając do I pielgrzymki. Piszę Bratu, że nauczyłam się wielu rzeczy, wiele zrozumiałam. Do domu dojechałam szczęśliwie. Jadąc w pociągu z Częstochowy... myślałam o tym by moja siostra i tata powrócili do zdrowia. Uświadomiłam sobie, że Matka Boża jest tak dobra, że umie innym wybaczać. Jak i Jej Syn - Chrystus. Że nie ma na świecie drugiej takiej jak Ona. Jest najważniejszą osobą na świecie. Moim zdaniem pielgrzymka była najlepszą, najwspanialszą ze wszystkich innych. (...) Wszyscy byli szczęśliwi, że chociaż myśmy trzy były w pielgrzymce. Tak nas serdecznie witali i całowali kiedyśmy wróciły do domu z pielgrzymki, tzn. Jadzię, Jankę i mnie."

(Wspomnienia Eugenii z Czerwiennego - Takuśki)

 

       "O tym, że taka pielgrzymka ma być, wiedziałam już co najmniej z pół roku wcześniej i choć były podania nieoficjalne, wewnętrznie przygotowywałam się do niej. Nie umiem słowami wyrazić co mnie ciągło, ale po spotkaniu z Matką Boską Częstochowską dwa lata temu, coś mnie tam ciągło. Najbardziej wzruszył mnie hejnał przy odsłonięciu i zasłonięciu obrazu. Podczas tamtego pożegnania nasunęły mi się słowa: «choć się żegnam teraz z Tobą, serce me zostaje tu» i właśnie dlatego mnie tak ciągło, by te słowa powtórzyć. W dodatku myślałam, że ta wędrówka będzie jakimś cierpieniem, ...ale jak się okazało, była samą przyjemnością. A już przeżyć przed Cudownym Obrazem nie można opisać, bo nie wiadomo dlaczego od czasu do czasu cisną się łzy, czemu nie chce się stąd odejść, choć odejść trzeba. Nadal najtrudniejszym pytaniem jest dla mnie pytanie O. Stanisława (Jarosza): «Co ci się najbardziej widziało?» Nie wiem. Choć podobał mi się różaniec ze śpiewaną II częścią Zdrowaś Maryjo, piosenki pielgrzymkowe z gitarami. Dosyć długo moim przebojem była piosenka «O Madonno ukochana». Wydaje mi się, że lepszym pytaniem byłoby: Co mi ta pielgrzymka dała? Nie wiem, czy to mało, czy to dużo, ale po tej pielgrzymce zmieniła się moja modlitwa. Przedtem modlitwa moja obejmowała zazwyczaj moje sprawy, czasem rodzinę i najbliższych - choć modlić się lubiałam często i lubię -teraz zauważam często, że we własnej intencji nie mam czasu się modlić, gdyż jest tyle ważniejszych spraw. Nauczyłam się nie tylko obsypywać Matkę Bożą prośbami, ale zaczęłam Jej słuchać. Kilka razy po pielgrzymce przyłapałam się na tym, że podczas wieczornej modlitwy zamiast odmawiać Ojcze nasz czy Zdrowaś Maryjo modliłam się własnymi słowami albo powtarzałam słowa jakiejś piosenki. Wydawało mi się, że ta pielgrzymka jest streszczeniem pielgrzymki do wieczności i choć się skończyła, to więź z Matką Bożą się wzmacnia, to pielgrzymowanie się nie skończyło, przybrało inną formę. Teraz na Bachledówce czuję się jak na drugiej Jasnej Górze.

Jak już pisałam, do tej pielgrzymki byłam przygotowana dużo wcześniej i dlatego tym bardziej nie mogłam przeboleć, gdy O. Leon tę pielgrzymkę odwołał. (...). Po tej przykrej wiadomości o odwołaniu pielgrzymki nie mogłyśmy znaleźć wspólnego języka (z koleżankami). Całkiem inaczej było, gdy zajechałam z wiadomością, że pielgrzymka się odbędzie. Choć miały tylko po kilka godzin do spakowania się (...) odprowadziły mnie na przystanek ( w Nowym Targu), a w policzkach to myślałam, że zrobią się mi dziurki (...)"

(Wspomnienia Marii Bednarz z Czerwiennego)

 

 

 « Powrót

wydrukuj »            wyślij znajomemu »
1999-2017 © Wszelkie prawa zastrzeżone   Copyright MATinternet Zakopane :: Powered by AntCms                                       4809183 dwiedzin od 2007-05-17